Szukaj
| Borneo- W strone Iban |
| Wpisany przez Administrator |
| Poniedziałek, 25 Styczeń 2010 13:39 |
|
Samolot do Kuchingu zajal niecale dwie godziny, gdzie dowiedzielismy sie, ze nasz przewodnik podwoil cene. Przeklinajac na wszystko, zdecydowalismy nie przejmowac sie i jechac sami. Wiedzielismy, ze gdzies w regionie Lubuk Antu sa do wynajecia lodzie, ktorymi mozna sie dostac do plemion. Nie decydujac sie dlugo, zrobilismy zakupy na podroz i wsiedlismy i w autobus w strone Brunei. Po 4 godzinach wysiedlismy, szukajac dalszego rozwiazania. Jakims samochodem dotarlismy wreszcie do samego Lubok Antu, ale... i tu niespodzianka- zadnych lodek nie ma! Zawiedzeni, nie za bardzo wiemy, co mamy robic. Probujemy doweidziec sie od ludzi, jak mozna sie tam dostac. Okazuje sie, ze w sztucznym zalewie Batang Ai, tuz przy granicy z Indonezja sa jakies lodki. Nie myslimy dlugo- chcemy tam po prostu dotrzec za wszelka cene. Okazuje sie, ze caly monopol na transport w te strony przejely firmy turystryczne, ktore kaza sobie placic ogrmne pieniadze tylko za to, ze one tam sa. Z ciezkim sercem musielismy zrezygnowac i wrocic do wioski, niestety nie mielismy czasu, zeby sprobowac nastepnego dnia. Tak wiec spoceni, zmeczeni i nieco rozczarowani, wrocilismy do czegos co bylo naszym hotelem a potem na male co nieco do wioskowej knajpy. Niestety ambrozji tam nie bylo, sytuacje ratowalo tylko piwo, poszlismy spac glodni. Nastepnego dnia wacalismy do Kuchingu, niestety droga zajela nam sporo czasu i udalo nam sie tylko dotrzec do Sarawak Cultural Village czyli do Borneo w pigulce; calosc robie naprawde duze wrazenie, mozna tam znalezc longhausy z tradycyjnym sprzetami, ceramika i rzemioslem ludowym a wszystko to okraszone tradycyjna muzyka i tancem.
|



