Ostatnie promienie azjatyckiego slonca
Wpisany przez Administrator   
Poniedziałek, 15 Luty 2010 14:28

Czeka nas okolo 10- godzinna podroz do Bangkoku.  Prawdziwe nieszczescie. O ile drogi sa jeszcze w stanie niezlym, komfort autobusow pozostawia wiele do zyczenia. No nic, jakos sie przemeczylismy. A pierwsze wrazenie Bangkoku? Zatloczone, duze miasto, hybryda Azji.

W Tajlandii zwiedzanie rozpoczęliśmy od Mekki turystów czyli Bangkoku. Bangkok rzeczywiście żyje 24/h i jest to życie dość intensywne ubarwione nocnymi imprezami i mocno zakrapiane. Mieszkaliśmy przy najbardziej turystycznej ulicy Koh Sannan Road więc mogliśmy tego doświadczać nieustannie. Niektorzy przyjezdzaja tu tylko naimprezy I tajskie dziewczyny. Czesty widok to jakis bialy, lekko starszawy pan z tajka pod reka. Reszte mozecie sie domyslac sami.

Na szczęście udało nam się troszkę uciec od tego turystycznego gwaru zwiedzając piękne, wytworne, pełne przepychu świątynie buddyjskie. Udalo nam sie zobaczyc targ amuletow I talizmanow, ale nie wiedzac co do czego sluzy, darowalismy sobie robienie jakis prezentow dla bliskich. Bangkok jest bardzo męczący więc postanowiliśmy zobaczyć coś więcej- pojechaliśmy zobaczyć ruiny dawnej stolicy Tajlandii Ayattaya, gdzie udało nam się nawet przejechać na słoniu! Było niesamowicie!

Następnego dnia pojechaliśmy zobaczyć kolejną turystyczną atrakcje Tajlandii czyli pływający market, który kipi kolorami, niezwykłymi owocami, warzywami i innymi wschodnimi cudami, których przeznaczenia do końca nie znamy. Przewodniki mowia, ze warto pojechac tam rano (o ile w ogole)- my nie mielismy po prostu tyle czasu, stad zabralismy sie z wyciaczka chinczykow. Co prawda bylismy rano, a urok i klimat targu nas mocno oczarowal. W ogole lubimy targi, ale ten wydal sie niezwykly, mimo, ze wszystko jest dla turystow, plywajacy market w Damnoen Saduak polecamy.

Ostatnia część naszej podróży to relaks w czystej postaci na tajskiej wyspie Koh Phangan, gdzie biały piasek, niebieściutka woda i palmy, po prostu raj na ziemi. W tym
raju spędziliśmy 3 dni mieszkając w domku na plaży, jeżdżąc po wyspie na motorze i korzystając z wody pogody i innych dobroci oferowanych przez Tajów czyli cudownego jedzenia, sauny i masaży. Wszystko dla zdrowia I urody oczywiscie (choc w przypadku Wojtka najlepsze lata juz za nim :)

Potem już tylko trudny powrót do rzeczywistości prawie 26 godzin w busie z wyspy do Kuala Lumpur plus jeszcze 14- godzinny lot i jesteśmy w Londynie.

 

PODRÓŻEpodróże, podroze, wczasy, wakacje, wycieczki, turystyka, wyprawy, trekking, last minute, przygoda, pobierz mape, travel, nasze wyprawy, tanie noclegi, globtroter, mapy, filmy z podróży, kuchnie świata, tanie noclegi, noclegi, obieżyskład, obiezysklad, nasze wyprawy, nasze wycieczki, expeditions, world, cuisine, marta i wojtek, fotografia, fotki z wakacji

PODRÓŻE