Pilcopata tour ciąg dalszy
Wpisany przez Administrator   
Poniedziałek, 22 Czerwiec 2009 22:55
Kolejny dzień pobytu w Pilcopacie planujemy przeznaczyć na wyprawę do wioski Indian Machuasi. Zadanie to wydaje się być trudniejsze biorąc pod uwagę fakt, iż wylała rzeka i nie sposób się przez nią przeprawić. Na początek planujemy wycieczkę do miejscowości Atalaya nad rzeką Rio Alto Madres de Dios, a potem zobaczymy co się uda. Atalaya jest małą miejscowością dosłownie 5 domów na krzyż plus szkoła, która właśnie świętuje dzień matki, maleńka restauracja dwa sklepy i stragany z pamiątkami. Czas na poranną pyszną peruwiańską kawę, której smaku nie można porównać do żadnej innej kawy, a potem ruszamy. Udało nam się znaleźć przewodnika  Augusto, który za rozsądną cenę zabierze nas rzeką do dżungli. Rzeka jest rwąca a kolorem przypomina polski żurek. Przybijamy do brzegu, przedzieramy się przez zarośla  i trawy a Augusto jest naszym machetero.
Widoki i odgłosy dżungli pozostają na długo w pamięci, nie sposób zapomnieć wrzasków małp, widoku piranii, kajmanów czy też przepięknych kwiatów orchidei. Na koniec jeszcze wycieczka tratwą po rzece pełnej piranii- osobliwa przyjemność. To jednak nie koniec na dzisiaj- nadal jednak próbujemy dostać się do wioski Indian. Młody chłopak z Pilcopaty, syn lokalnego "biznesmena" przychodzi nam z pomocą. Jedziemy nad rzekę, zostawiamy samochód i szukamy przejścia, rzeka w głównym nurcie jest zbyt rwąca aby się przez nią przedostać tak więc próbujemy przejść przez kawałek dżungli, przedzieramy się przez krzaki, brodzimy po uda w wodzie i niestety musimy się wycofać. Próbujemy jeszcze raz przedrzeć się przez rzekę tzn. my zostajemy na kamienistej, zalanej południowym słońcem plaży, a nasz przewodnik popłynie do wioski po łódź dla nas. Chłopak rzuca się do wody, a my przeżywamy chwilę grozy, prąd znosi go około 50 metrów, ale wychodzi z tego bez szwanku i po chwili macha już nam z drugiego brzegu. Jedno jest pewne, żadne z nas nie przeżyłoby takiej kąpieli. Dość długo smażymy się w słońcu czekając na przewodnika, po jakiejś godzinie wraca niestety z niczym, Indianie nie zgodzili się na przyjęcie obcych. No cóż, przynajmniej próbowaliśmy.
 

PODRÓŻEpodróże, podroze, wczasy, wakacje, wycieczki, turystyka, wyprawy, trekking, last minute, przygoda, pobierz mape, travel, nasze wyprawy, tanie noclegi, globtroter, mapy, filmy z podróży, kuchnie świata, tanie noclegi, noclegi, obieżyskład, obiezysklad, nasze wyprawy, nasze wycieczki, expeditions, world, cuisine, marta i wojtek, fotografia, fotki z wakacji

PODRÓŻE