Szukaj
| Obyczaje w Peru |
Hola gringos!Wybierając się na podbój Ameryki Południowej, a zwłaszcza do krainy Inków należy pamiętać, że choćby nie wiem jak dobry jest twój hiszpański zawsze pozostaniesz GRINGO! Planując wyprawę do tego jakże cudownego kraju należy uzbroić się w potężny arsenał cierpliwości i zrozumienia - jest przecież tak upalnie, po co i dokąd się tak spieszyć? Należy zwolnić kroku, zwolnić gnające myśli i powoli smakować życie. Społeczeństwo peruwiańskie jest społeczeństwem tradycyjnym, gdzie wciąż funkcjonuje tradycyjny model rodziny, gdzie głową rodziny jest mężczyzna a kobieta zajmuje się domem i wychowaniem dzieci. Peruwiańskie mamy noszą swoje potomstwo na plecach albo na piersi zapakowane w tradycyjną peruwiańską chustę- kapę ( mocna tkanina wykonana z wełny lamy w tradycyjne peruwiańskie wzory). Model ten widoczny jest w sposób oczywisty na prowincji, natomiast w większych miastach uległ on nieco zmianie, mianowicie kobiety porzuciły tradycyjne role, stroje i poszły do pracy. Peruwiańczycy jako naród radosny, serdeczny i skory do zabawy lubi święta wszelkiego rodzaju, tak więc fiesta w Peru trawa niemalże nieustannie. Okazji do świętowanie jest mnóstwo jako że Peru to kraj bardzo katolicki w związku z tym bardzo celebruje się wszystkie święta kościelne, nie zapomina się także o międzynarodowych świętach takich jak na przykład Dzień Matki (obchodzony podobnie jak w Polsce w maju). Już na kilka dni przed świętem ulice zapełniają się straganami z kwiatami, serduszkami i innymi drobiazgami, które można ofiarować mamie. W dniu święta w szkołach odbywają się uroczyste akademie na cześć mam. Święta kościelne natomiast ściśle związane są z wszechobecnym kultem świętych. Peruwiańskie kościoły bardzo różnią się od europejskich nie są ani ciemne ani też pozbawione kolorów, pełno w nich za to kwiatów, świec, figury świętych często obrane są w bardzo strojne tkaniny. W kościołach pełno jest ludzi o każdej porze, przychodzę na chwilkę, zapalić świecę i prosić Boga o pomoc lub dziękować za otrzymane łaski. Rozrywki. Zasadniczo w Peru rozrywki są dwie dla panów w każdym wieku piłka nożna, natomiast dla pań - seriale, zwane przez Europejczyków operami mydlanymi.Wieczorami kobiety gromadzą się w miejscu, gdzie jest telewizor (przeważnie każde domostwo wyposażone jest w ten sprzęt pierwszej potrzeby, jednakże jeżeli zdarza się brak wtedy można udać się do sąsiadki) i spędzają co najmniej godzinę śledząc losy bohaterów ulubionych tasiemców. W przerwie reklamowej jednego serialu nadawany jest skrót, fragment poprzedniego odcinaka innego serialu i tak w kółko. Posiłki. W Peru zjeść można wszędzie, nawet w największej dziurze jest co najmniej jedna restauracja a raczej jadłodajnia serwująca proste domowe jedzenie. W miesiącach letnich jest tak gorąco, że zamiast gotować dla każdego z osobna, można udać się po sąsiedzku na obiad za parę soli do stołówki. Zawsze też można przegryźć coś na ulicy. Dla dodania sobie krzepy Peruwiańczycy raczą się liśćmi koki, najbardziej tradycyjny sposób spożywania tego specyfiku to po prostu żucie świeżych tudzież suszonych liści. Sprzedawanie koki w niewielkich ilościach na prowincji nie budzi żadnych emocji, jednakże jadąc dalej na przykład do Cuzco wszelkie próby przewiezienia większej ilości kończą się interwencją policji, nierzadko dość brutalną. Inną formą smakowania koki jest podawana prawie wszędzie, dostępna w każdym sklepie herbatka z koki, jest także eksportowa forma dla turystów czyli cukierki o smaku koki. Miasta. Jeżeli udajesz się w Peru na zakupy przygotuj się na długi spacer, ulice zwykle są branżowe, to znaczy na jednej ulicy, na całej długości są na przykład tylko sklepy z ubraniami, a ulicę dalej tylko banki, nie jest to reguła aczkolwiek zjawisko obserwowane bardzo często np. w Arequipie. O stolicy natomiast mówi się, że to miasto złodziei, może to i prawda, my niczego takiego nie doświadczyliśmy, stanowczo jednak doradzamy nie panikować i mieć oczy dookoła głowy. Kontynuując wątek miast nie można nie wspomnieć o kupczeniu, handlowaniu a przede wszystkim o targowaniu się przy każdej okazji, tak więc turysto drogi!! Targuj się, targuj w taksówce, w sklepie targuj się kiedy tylko możesz, zdarza się, że produkty nie mają cen i sprzedawca patrząc na kupującego , w oparciu o to co widzi szacuje wartość portfela kupującego i dostosowuje do tego cenę produktu. Soroche. Górska kraina Inków jest terenem dość trudnym, górzystym, jednakże nie dajmy się zwariować wszystkim historią dotyczącym soroche. Zapewne dla mieszczuchów może to być jakiś problem, aczkolwiek najważniejsze to nie wmawiać sobie, że jeżeli jesteśmy np. w Cuzco czyli na wysokości około 3400 n.p.m to musimy czuć się źle i to na pewno już jest soroche (choroba wysokościowa). Do problemu soroche należy podejść spokojnie, nie szarżować z jedzeniem i piciem i może warto pójść za radą miejscowych, którzy na problemy z soroche polecają liście koki. Latynoska gościnność. Zapewne ktoś, kto lubi podróżować i na swojej drodze spotyka przyjazne dusze powie, że w każdym kraju, w którym był ludzie są wyjątkowo przyjaźni i gościnni, aczkolwiek pisząc cokolwiek o Peru nie można nie wspomnieć o latynoskiej serdeczności. Napotkani w podróży ludzie spotkani później na ulicy pozdrawiają cię serdecznie, próbują nawiązać z Tobą rozmowę, nic sobie nie robiąc z tego, że twój hiszpański jest zaledwie podstawowy. Wszyscy są chętni do pomocy, cieszą się, że ludzie z tak daleka chcą zobaczyć ich kraj, są dumni ze swojego dziedzictwa i chcą się nim chwalić. Doskonale znają swoja historię i odnoszę wrażenie, że do tej pory mają nieco pogardliwy stosunek do Hiszpan jako tych, którzy zniszczyli Imperium Inków i ukradli ich skarby.
|



